zaloguj się   |   załóż konto   |

Wspomnienia drogie sercu

Ponad trzydzieści osób zawitało w piątkowe popołudnie do Powiatowej Biblioteki Publicznej. Koledzy ze szkolnej ławy i przyjaciele z dawnych czasów chcieli spotkać się z Bogusławem Zakrzewskim - rawianinem, który większość życia spędził poza granicami kraju. Po latach wrócił i z sentymentem wspomina lata dzieciństwa spędzone w ukochanej Rawie.

Włada językiem chińskim, angielskim, rosyjskim i portugalskim. Wciąż podtrzymuje kontakty z Tajlandią, którą bardzo polubił. Pasjonuje się pochodzeniem i wędrówkami słów, a także nazwiskami. - Jak się spracuje zagranicą? Bardzo dobrze - zdradził Bogusław Witold Zakrzewski, honorowy gość Powiatowej Biblioteki Publicznej. - Jeśli zna się języki, wynosi się z domu rodzinnego dobre wychowanie, wie się dużo o sobie i swoim kraju i jest się dumnym ze swojego pochodzenia, taka praca wcale nie jest trudna.

Prawdziwa pasja
Pan Bogusław nie tylko zajmował się stałym tłumaczeniem, ale przez wiele lat sprawował funkcje ambasadora Polski w Chinach, Tajlandii i Brazylii. - Miałem zdolność zapamiętywania - zdradza rawianin. - A to było bardzo ważne. Tak samo jak bardzo dobra znajomość języka polskiego. Chińskiego uczyłem się przez dziesięć miesięcy po sześć godzin dziennie. Poznałem około dwóch tysięcy znaków. Pisać umiałem około tysiąca. Ale pasjonowało mnie to. Zakrzewski poznał najwyższe władze naszego państwa. Współpracował z najznakomitszymi sławami ówczesnego świata. Większość życia spędził w odległych od Polski zakątkach. Wciąż jednak z sentymentem wraca w rodzinne strony, gdzie czekają na niego przyjaciele, znajomi i najbliżsi.

Piękne wspomnienia
- Do Rawy wracam zawsze z wielką ochotą-przyznaje były ambasador. - Jestem spod znaku ryb, więc Rawa kojarzy mi się z Rawką. Dla mnie to jest staw, skoki do wody z kamiennego mostu, których mama nigdy nie lubiła. Rawka, a w Rawce kiełbie i raki.

Wspomnienia rawianina zatrzymują się zarówno na chwilach przyjemnych, jak i momentach grozy i strachu. - Rawa to dla mnie cały bukiet różnorodnych wspomnień. Pamiętam zamek, na którego murach spędzałem dużo czasu, dywan z kwiatów w małym kościółku i dźwięk organów w dużym kościele - wylicza Bogusław Zakrzewski. - Z Rawą wiążą się również smutne wspomnienia. Czas okupacji, bomby, „tańczący dom". Był podmuch, szyby wyleciały z okien, ale dom się nie zawalił. Nikomu z nas nic się nie stało.

Dobry uczeń
Ambasador z przyjemnością wraca również do wspomnień związanych ze swoją szkołą. Zakrzewski był bowiem uczniem rawskiego „ogólniaka" i w chwili obecnej należy do Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego w Rawie.

- Wspomnienia szkoły również są drogie mojemu sercu - zapewnia. - Uważam, że byłem dość drętwym kolegą, bo nie bardzo lubiłem chodzi na wagary. Nie mam również na swoim koncie wyjątkowych psot - dodaje z uśmiechem.

Na świecie jest wiele miejsc, które zapadły rawianinowi głęboko w serce. Jednym z nich jest chociażby Mongolia - step, pustka, rozległa płaszczyzna pokryta gdzieniegdzie trawą.

Aktywny wypoczynek
- Żadne miejsce nie równa się jednak z Rawą - zapewnia Zakrzewski. - To jest miejsce mojego dzieciństwa. Znajome łąki i pola, targ na rynku, zapach kadzidła w trakcie rezurekcji.
Chociaż ambasador już dawno przeszedł na emeryturę, wciąż jest bardzo aktywny.
- Raz na tydzień uczę chińskiego, spotykam się w różnych gronach - wyjaśnia bohater spotkania. - Nie wracam w stare miejsca. Największą przyjemność sprawia mi w tej chwili patrzenie jaki jest przyrost sosenki na mojej działce albo gdzie wzejdzie nowy kwiatuszek. Z przyjemnością odpoczywam teraz na łonie przyrody.

Obejrzyj zdjęcia ze spotkania