zaloguj się   |   załóż konto   |

Książki powstają przypadkiem

Kazimierz Szymeczko gościem Powiatowej Biblioteki Publicznej

Bajki o przedmiotach, które żyją własnym życiem oraz ciekawe i humorystyczne opowiastki o przygodach Brudoluba czy moli książkowych... Takie właśnie są książki Kazimierza Szymeczko, pochodzącego ze Śląska pisarza opowieści dla dzieci i młodzieży. Jak zaczęła się jego przygoda z pisaniem? Skąd czerpie pomysły do swoich książek? O tym wszystkim mogły przekonać się uczennice Gimnazjum Nr 1, które wzięły udział w spotkaniu autorskim z pisarzem.

Powiatowa Biblioteka Publiczna od dłuższego czasu zaprasza w swoje progi znanych i lubianych autorów. W ubiegłym roku gościła Grzegorza Kasdepke. W środowe przedpołudnie do biblioteki zawitał Kazimierz Szymeczko. Zanim jednak opowiedział o swoich książkach, zdradził młodym słuchaczkom, jak zaczęła się jego przygoda z pisarstwem.

- Każdego wieczora córka prosiła mnie, żebym opowiedział jej na dobranoc bajkę - mówił na wstępie. - Oczywiście był Czerwony Kapturek, Jaś i Małgosia, Mama i Tata, czyli Piękna i Bestia... Bajki szybko się jednak skończyły. A ja cały czas słyszałem: „tato opowiedz, tato opowiedz", więc zacząłem wymyślać swoje bajki.

Kiedy uzbierała się znaczna liczba wymyślonych historyjek, autor postanowił je spisać. Rękopis zaniósł do redakcji „Świerszczyka". Bajki spodobały się. Skąd autor bierze pomysły do swoich książek?

- Zwykle zaczynam od „było sobie..." a później wymyślam tylko co z tego dalej wynika - tłumaczył obrazowo autor. - Lodówka przechowuje zwykle dobre rzeczy, ale problemy pojawią się kiedy nie będzie w niej tego, co lubimy. I już można wymyślać całą historię dlaczego tak się dzieje...

Kazimierz Szymeczko ma na swoim koncie pokaźną liczbę bajek, opowiadań i historyjek o życiu przyjaznych stworków. Otwarcie więc przyznaje, że nie pamięta wszystkich swoich tekstów.

- Nie sposób zapamiętać wszystkiego, co się napisało - mówi autor. - Czasami tekst znaleziony po kilku latach może okazać się wielkim zaskoczeniem. Jedną historyjkę można napisać na kilka różnych sposobów. Książki powstają naprawdę w przeróżny sposób... często przez przypadek.

Takim przypadkiem, jak to określił pisarz był zbiór spisanych przez niego legend.

- Dowiedziałem się, że wydawca zainteresowany jest legendami, więc zadzwoniłem i umówiłem się, że przygotuję kilka tekstów - wspominał Kazimierz Szymeczko. - Miało ich być około dwudziestu... Napisałem 35, spodobały się wszystkie. Chociaż przyznam, że przy ostatnich obiecywałem sobie, że już nigdy więcej nic nie napiszę...

Spotkanie młodym słuchaczkom bardzo się podobało.

- To było najfajniejsze spotkanie na jakim do tej pory byłam - zdradziła Patrycja Kaczyńska, uczennica pierwszej klasy gimnazjum. - Bardzo mi się podobało.

Miłośników opowiadań Kazimierza Szymeczko ucieszy z pewnością fakt, że jeszcze w tym roku ukażą się jego kolejne dwie powieści. Młodsze dzieci bawić będą przy gody komendanta Roka i jego dwunastu podwładnych. Starsi natomiast będą mogli zagłębić się w historię trójki przyjaciół, bohaterów znanego dziś „Pościgu za czarną hondą".