zaloguj się   |   załóż konto   |

Piękno naszej rzeki

Pierwszy Zimowy Spływ Rawką został uwieczniony na fotografiach

Siedem etapów, blisko sto kilometrów, ponad czterdzieści godzin spędzonych w pontonie... Mariusz Wasiak wspólnie z Michałem Królem w ubiegłym roku dokonali
pierwszego zimowego spływu Rawką. Ich wyprawa zaowocowała nie tylko niezapomnianymi wrażeniami, ale i wspaniałymi zdjęciami. Panowie postanowili podzielić się nimi z mieszkańcami naszego miasta. Bogatą wystawę zimowych fotografii można oglądać w Powiatowej Bibliotece Publicznej do końca lutego.

Niespełna rok temu, dwóch śmiałków podjęło próbę zimowego spływu pontonowego od źródła, aż do ujścia rzeki Rawki.

- Pomysł narodził się dużo wcześniej -opowiadał Mariusz Wasiak. - Zima dała nam tylko możliwość jego realizacji.

Spływ został podzielony na siedem etapów. Rozpoczął się w Komorowie, a zakończył w Kozłowie, gdzie Rawka wpada do Bzury.

- Wybieraliśmy dni mroźne, bo wtedy oblodzone krawędzie brzegów rzeki były stabilniejsze - tłumaczył pan Mariusz. Wysoki poziom wody gwarantował natomiast wartki nurt rzeki. To przekładało się na szybkość spływu.

W trakcie przygotowań do spływu, okazało się, że będzie to inicjatywa pionierska.

- Szukaliśmy informacji o spławnych odcinakach Rawki w różnych przewodnikach - mówił Mariusz Wasiak. - Nigdzie jednak nie znaleźliśmy opisu zimowej trasy.

Pamiątką siedmiodniowej wyprawy przede wszystkim są wspaniałe fotografie ukazujące piękno Rawki. Już od piątku można je oglądać w Powiatowej Bibliotece Publicznej.

Jest to dla mnie wielkie zaskoczenie - przyznała podczas wystawy pani Maria, mama Mariusza Wasiaka. - Wiedziałam, że syn pływa, ale nie spodziewałam się, że zdjęcia wywrą na mnie takie wrażenie

Zgromadzeni w bibliotece goście, mogli także obejrzeć przygotowaną specjalnie na tą okazję prezentację multimedialną.

- Cieszę się, że ktoś pokazał piękno naszej rzeki od jej początku, aż do końca - wyjaśnił obecny na wernisażu Ireneusz Błądek, dyrektor Muzeum Ziemi Rawskiej.

- Wspaniała praca - chwalił Konrad Pirwitz, mieszkaniec Rawy. - Ciekawe, że Panowie wybrali taki nietypowy termin spływu. - Mąż urodził się w zimie nad tą rzeką, więc zdjęcia tym bardziej nam się podobają - dodała Wanda Pirwitz. - Poza tym odkryliśmy, że nawet w zimie rzeka żyje..

Wśród zwiedzających zabrakło wyjątkowego gościa. Pamiętał on jednak o specjalnych życzeniach. Tuż przed otwarciem wystawy rawscy śmiałkowie otrzymali list od Marka Kamińskiego, polskiego zdobywcy biegunów. Życzył on obu panom „wielu sukcesów i wytrwałości w dążeniu do zdobywania własnych biegów".

Pamiątką po pierwszym zimowym spływie Rawką są nie tylko fotografie, mapy i pomarańczowy ponton. Już wkrótce ukaże się również publikacja wspomnień Mariusza Wasiaka. Książka będzie nosiła tytuł „7 dni z biegiem kry". Rawka została pokonana. Zarówno pan Mariusz, jak i jego kolega Michał Król już myślą o kolejnej wyprawie.

- To dopiero projekt, ale chcielibyśmy spłynąć położoną w Górach Świętokrzyskich Drzewiczką - wyjaśniają. - Jest to już rzeka typowo górska, o szybszym biegu wody, trochę dłuższa
od Rawki.