zaloguj się   |   załóż konto   |

Małomówny z natury...

Humor polityczny i obyczajowy przeplatał się z poetycko wyrażaną nostalgią za Rawą Mazowiecką - w piątkowe popołudnie gościem biblioteki powiatowej był Wojciech Lipczyk.

- Jestem „sub rawiec" - zaczął Lipczyk, otwierając spotkanie deklamacją wiersza własnego autorstwa „Spowiedź szubrawca", którego premiera miała zresztą miejsce podczas zlotu absolwentów rawskiego ogólniaka. Bo właśnie stąd pochodzi i - choć opuścił rodzinne miasto już blisko pół wieku temu, sentyment pozostał i znajduje wyraz w wielu jego utworach.

Wojciech Lipczyk, rawianin z urodzenia, opuścił nasze miasto w 1958 roku, rozpoczynając naukę w warszawskim Technikum Radiotelewizyjnym. Artysta plastyk, ale chyba przede wszystkim poeta i satyryk, prezentujący swoją twórczość na scenie lub piszący dla innych wykonawców. A nie brakuje wśród nich aktorów z górnej półki, jak choćby Krystyna Sienkiewicz, z którą od lat Lipczyk się przyjaźni. W każdej notce biograficznej pochodzącego z Rawy satyryka znajduje się też informacja o autorstwie tekstów do Kabaretu Olgi Lipińskiej, z którym przez lata współpracował. Od mniej więcej roku występuje też w tzw. Piwnicy Warszawskiej - artystycznej odpowiedzi stolicy na krakowską Piwnicę Pod Baranami. W piątek przyjechał do Rawy Mazowieckiej na kolejne spotkanie z cyklu „Goście Biblioteki".

- Jestem z natury małomówny, ale jak już kogoś dorwę... - "ostrzegł" zebranych w bibliotece rawian bohater wieczoru i... jak z rękawa posypały się kolejne wiersze, dowcipy, anegdoty. Wspomnienia z okresu spędzonej w Rawie młodości, z przymrużeniem oka obserwowane życie codzienne, dedykacje dla przyjaciół i autorytetów - jak Julian Tuwim czy Antoni Słonimski, dla których twórczości nie ukrywał podziwu. A wszystko z dystansem do siebie samego i życia w ogóle, bo - jak przyznał na wstępie: - Hołduję zasadzie głoszonej przez Dostojewskiego: nie traktuj życia zbyt poważnie, bo i tak kończy się śmiercią.