zaloguj się   |   załóż konto   |

Wypracowany sukces

Rozpoczynając naukę w szkole teatralnej, już marzyła o występach przed kamerą. Chciała grać w filmach, podróżować i zarabiać pieniądze. Marzenia nastolatki spełniły się. Barbara Brylska zasłynęła jako największa amantka polskiego kina.

O swoim życiu i początkach kariery Barbara Brylska opowiedziała rawianom w piątkowe popołudnie.
- Drodzy państwo, mamy dziś wyjątkowego gościa - rozpoczął Henryk Herbert Jagła, rawski animator kultury, inicjator spotkania.
- Powitajmy brawami Barbarę Brylską, królową polskiego kina.
Rawian przybyłych na spotkanie do Powiatowej Biblioteki Publicznej interesowały przede wszystkim początki kariery gwiazdy.
- Wszystko zawdzięczam sobie i własnej pracy. O tym, kim zostałam, decydowali jednak zawsze obcy ludzie - opowiada aktorka. - Dzięki nauczycielce z podstawówki trafiłam do liceum plastycznego. W trakcie jedenego ze szkolnych przedstawień zobaczyła mnie pani dyrektor. To ona powiedziała, że muszę iść  do szkoły teatralnej i jestem jej wdzięczna za to ukierunkowanie.
Choć wybrała szkołę teatralną, zawsze liczył się dla niej tylko fim. - Chciałam zwiedzać świat - przyznała z uśmiechem Barbara Brylska.
- Poza tym gra w filmach, to najprzyjemniejszy sposób zrabiania pieniędzy. Nigdy nie pracowałam od 8 do 16 i nie umiem tego robić. Mam nienormowane godziny pracy, jestem wolnym i szczęśliwym człowiekiem.
Już jako nastolatka marzyła, aby na ekranie wcielić się w rolę zmysłowej Kamy w  "Faraonie".
Nie przypuszczała, że jej marzenie się spełni.
- Czytając lekturę zazdrościłam aktorce, która mogłaby wcielić się w rolę Kamy - wyjaśniła Brylska. - Nie wiedziałam, że to będę ja. Drugą moją wymarzoną rolą była Oleńka w  "Potopie". Tym razem się nie udało...
Jeden z gości spotkania, zapytał aktorkę, czy lubi poezję.
- Nie interesuje się nią, ponieważ dla mnie to sztuczna mowa - wyznała gwiazda. - Po śmierci mojej córki, napisałam jeden jedyny wiersz. Myślę, że poeci cierpią pisząc. Ja kocham prozę.
Od wiosny do jesieni przenosi się na wieś, na działkę pod Wyszkowem. Tam odpoczywa od pracy na planie.
Amantka polskiego kina lat 70-tych, dziś gra przede wszystkim w Rosji. Tam jej nazwisko wymienia się z czcią należną największym artystom.
Największą popularność przyniósł jej film "Ironia losu", który na rosyjskich kanałach gościł nieprzerwanie ponad trzydzieści lat.
- Tak naprawdę nic nie wiemy o Rosjanach, o ich kulturze - stwierdziła aktorka. - Ciągle jesteśmy zbyt dumni. A to wspaniały kraj i wspaniali ludzie.